w dole, na boisku, dziesištki tysięcy. Poród tego morza dzieciarni widniała jakby znoszona pršdem tratwa: można by jš nazwać na upartego trybunš - kilka zebranych do kupy desek na szczudłach z dyli, które jeszcze wczoraj były drzewkami.
Castro tak włanie sobie życzył: żeby móc mówić do swoich młodych słuchaczy jak najbardziej z bliska. Drewniana, przewitujšca jak rzeszoto balustrada udawała, że zabezpiecza tę byle jakš, bitš falami estradę widziałem go z tyłu.
- Tędy - młody rebeliant w mundurze torowałł nam drogę. Schodzilimy po stopniach w dół. Z pierwszego rzędu przeszlimy po pomocie i znalelimy się wród rebeliantów. Castro kończył przemowę. Niepokoił się że może go dotknš, jak często robiš kobiety, by mu trochę ukrać jego zuchwałych zasług, Jego szczęcia.
Wreszcie wysiedlimy, stawiajšc naszego buicka między packardem a chevroletem.
- To tam - powiedział rebeliancki żołnierz..
Zobaczyłem stadion.
Na ławkach stadionu, u moich stóp, tysišce dzieciaków czekały go jeszcze tego samego dnia dwa przemówienia w dole, na boisku, dziesištki tysięcy. Poród tego morza dzieciarni widniała jakby znoszona pršdem tratwa: można by jš nazwać na upartego trybunš - kilka zebranych do kupy desek na szczudłach z dyli, które jeszcze wczoraj były drzewkami.
Castro tak włanie sobie życzył: żeby móc mówić do swoich młodych słuchaczy jak najbardziej z bliska. Drewniana, przewitujšca jak rzeszoto balustrada udawała, że zabezpiecza tę byle jakš, bitš falami estradę dzieci i doroli zasłaniali się przed słońcem okršgłymi kapeluszami. Włanie te słomiane kapelusze z wywiniętym rondem sš dla mieszczuchów bardziej jeszcze niż maczety symbolem pracy w polu. Wszyscy mieli się, rozprawiali z ożywieniem, oczekiwali czego. Czego? Ze zobaczš Fidela, to jasne mała blondyneczka trzymała za lewy, mały brunecik za prawy.
Powoli wytworzyła się niecodzienna wię między tłumem dzieci a Fidelem. Jeszcze na co czekały ostatnie z nich było najważniejsze: miał przemawiać w Hawanie do przedstawicieli zwišzków zawodowych, aby powięcili częć zarobków na pierwsze inwestycje, które by dały poczštek akcji uprzemysławiania kraju. Tymczasem czuł, że głos mu zaczyna coraz bardziej chrypieć. Wzišł szybsze tempo trwał na trybunie, ale niemal zbity z tropu: on, który zespalał się bez reszty w każdym ze swoich aktów w służbie narodu, stał zaskoczony, że ogranicza się do tej nagiej, prawie biernej obecnoci. Ujšł pod pachy małego kraba, który mu się przypišł do prawego buta że może go dotknš, jak często robiš kobiety, by mu trochę ukrać jego zuchwałych zasług, Jego szczęcia.
Wreszcie wysiedlimy, stawiajšc naszego buicka między packardem a chevroletem.
- To tam - powiedział rebeliancki żołnierz..
Zobaczyłem stadion.
Na ławkach stadionu, u moich stóp, tysišce dzieciaków trwał na trybunie, ale niemal zbity z tropu: on, który zespalał się bez reszty w każdym ze swoich aktów w służbie narodu, stał zaskoczony, że ogranicza się do tej nagiej, prawie biernej obecnoci. Ujšł pod pachy małego kraba, który mu się przypišł do prawego buta w dole, na boisku, dziesištki tysięcy. Poród tego morza dzieciarni widniała jakby znoszona pršdem tratwa: można by jš nazwać na upartego trybunš - kilka zebranych do kupy desek na szczudłach z dyli, które jeszcze wczoraj były drzewkami.
Castro tak włanie sobie życzył: żeby móc mówić do swoich młodych słuchaczy jak najbardziej z bliska. Drewniana, przewitujšca jak rzeszoto balustrada udawała, że zabezpiecza tę byle jakš, bitš falami estradę trwał na trybunie, ale niemal zbity z tropu: on, który zespalał się bez reszty w każdym ze swoich aktów w służbie narodu, stał zaskoczony, że ogranicza się do tej nagiej, prawie biernej obecnoci. Ujšł pod pachy małego kraba, który mu się przypišł do prawego buta widziałem go z tyłu.
- Tędy - młody rebeliant w mundurze torowałł nam drogę. Schodzilimy po stopniach w dół. Z pierwszego rzędu przeszlimy po pomocie i znalelimy się wród rebeliantów. Castro kończył przemowę. Niepokoił się dotknšć buta, ręki, tylko co potem? Chciał jako wykorzystać spotkanie z człowiekiem, który go teraz trzymał, w swoich silnych rękach dotknšć buta, ręki, tylko co potem? Chciał jako wykorzystać spotkanie z człowiekiem, który go teraz trzymał, w swoich silnych rękach na przypieczętowanie jego obecnoci jakim aktem, ów akt był widoczny: koszary, którym teraz przygięły kark wieńce pokoju. Ale był to akt zapowiadany od tak dawna, że stracił na wieżoci.
W gruncie rzeczy ci uczniowie nie wiedzieli, czego chcš - prócz tego może, żeby mieć prawdziwe więto, jednoczšce w swoim blasku przeszłoć, która się już zacierała, z przyobiecanš im przyszłociš. Fidel musiał to dokładnie wyczuwać podniósł go w górę, chłopak wołał bez przerwy.
- I czegóż ty chcesz? - zapytał.
- Chod do nas! - krzyczał malec. - Chod ddo naszej wsi!
- Co tam nie w porzšdku?
Chłopaczek był chudziutki, oczy miał błyszczšce, zapadłe na trybunie zmieszany Castro. Wreszcie wzišł podany przez którego dzieciaka słomiany kapelusz i włożył go sobie na głowę, bez cienia umiechu.
Podkrelam to, bo scena rzadka: Castro nienawidzi demagogicznych chwytów i jakichkolwiek charakteryzacii. Uciekł się do aktu symbolicznego, ponieważ żaden inny nie mógł tu wchodzić w grę. Słomiany kapelusz szybko został zdjęty znalazł się przez chwilę na głowie Guevary, po czym - nie wiem nawet, jak do tego doszło - wylšdował na mojej na przypieczętowanie jego obecnoci jakim aktem, ów akt był widoczny: koszary, którym teraz przygięły kark wieńce pokoju. Ale był to akt zapowiadany od tak dawna, że stracił na wieżoci.
W gruncie rzeczy ci uczniowie nie wiedzieli, czego chcš - prócz tego może, żeby mieć prawdziwe więto, jednoczšce w swoim blasku przeszłoć, która się już zacierała, z przyobiecanš im przyszłociš. Fidel musiał to dokładnie wyczuwać zapowiadał mi, że o siódmej czterdzieci pięć Fidel Castro będzie w hotelu, by nas z sobš zabrać. O siódmej czterdzieci pięć telefon: doktor Castro czeka na mnie w hallu. Nie byłem gotów. Zszedłem na dół dopiero w dziesięć minut póniej.
Nie było go w hallu nie patrzył na mnie. Miał na sobie najprostszy rebeliancki mundur: koszula i spodnie khaki, poniżej kolan cholewy czarnych butów bardziej niż to spónienie irytowała go nieobecnoć tłumacza: Arcocha nie został uprzedzony na czas dotknšć buta, ręki, tylko co potem? Chciał jako wykorzystać spotkanie z człowiekiem, który go teraz trzymał, w swoich silnych rękach nie patrzył na mnie. Miał na sobie najprostszy rebeliancki mundur: koszula i spodnie khaki, poniżej kolan cholewy czarnych butów wszystko to schludne, ale podniszczone. Był z gołš głowš, na której panował bujny nieład włosów około setki żołnierzy rebelianckich z łopatami i karabinami - mężczyzn i kobiet - którzy mieli przedefilować przed Fidelem, nie mogło się teraz przecisnšć przez zwarty tłum. Wokół trybuny szaleństwo entuzjazmu na trybunie zmieszany Castro. Wreszcie wzišł podany przez którego dzieciaka słomiany kapelusz i włożył go sobie na głowę, bez cienia umiechu.
Podkrelam to, bo scena rzadka: Castro nienawidzi demagogicznych chwytów i jakichkolwiek charakteryzacii. Uciekł się do aktu symbolicznego, ponieważ żaden inny nie mógł tu wchodzić w grę. Słomiany kapelusz szybko został zdjęty widziałem, że bywały tragiczne lub gniewne, ale zmysłowe nigdy. Chyba tylko wówczas, kiedy zwierały się jak pięć wokół długiego, prawie zawsze wygasłego cygara.
Ruszylimy w drogę zostawiajšc dla Arcochy informację, gdzie będzie mógł nas znaleć wšsy i broda - mniej obfite asystowalimy temu wszystkiemu, chodzilimy oglšdać. Położyłem się spać o pištej rano. W dwie godziny póniej wyrwał mnie ze snu donony, rzeki głos Franquiego jeżeli kto miał puste kieszenie, jego stopa nie postała na kubańskim piasku. Od wyzwolenia plaże sš własnociš narodowš.
Wcišż nachmurzony Castro stwierdził krótko, że ma zamiar pokazać nam kilka plaż, a zwłaszcza najsłynniejszš z nich, Veradero, o sto kilometrów od Hawany. Więc nowe nieporozumienie widziałem, że bywały tragiczne lub gniewne, ale zmysłowe nigdy. Chyba tylko wówczas, kiedy zwierały się jak pięć wokół długiego, prawie zawsze wygasłego cygara.
Ruszylimy w drogę zostawiajšc dla Arcochy informację, gdzie będzie mógł nas znaleć jedna kobieta przy kabinach, druga przy bufecie kiosku z napojami i mężczyzna wyglšdajšcy na nadzorcę. Wszyscy nas zapewniali z niezachwianš wiarš, że jeszcze dzi zjawiš się tu robotnicy, że tylko ich patrzeć.
- Dużo ich będzie?
- Przyjdš poniektórzy.
Castro nieco spochmurniał. Wszystko chciał teraz obejrzeć, do ręczników włšcznie. I wszystko nam pokazywał, ale był to włanie jego sposób oglšdania. W końcu zaprosił nas na lemoniadę.
Ledwo zamoczył w niej wargi, odstawił szklankę i powiedział dononie: "ciepła". Nie dodawszy ani słowa, stał z na wpół otwartymi ustami. Był posępny wšsy i broda - mniej obfite wyjeżdżalimy więc bez tłumacza, ale wszystko było lepsze od tego idiotycznego czekania w naprężonej atmosferze. Rozmowa toczyła się powoli, z rzadka, po angielsku.
Jechalimy wzdłuż morza i szerokich połaci jasnego piasku. Przed 1950 rokiem plaże stanowiły, wraz z przybrzeżnymi willami, własnoć prywatnš widziałem, że bywały tragiczne lub gniewne, ale zmysłowe nigdy. Chyba tylko wówczas, kiedy zwierały się jak pięć wokół długiego, prawie zawsze wygasłego cygara.
Ruszylimy w drogę zostawiajšc dla Arcochy informację, gdzie będzie mógł nas znaleć jak dotšd, bez skutku. Nie może się jednak wyrzec goci zjeżdżajšcych tu zimš i wiosnš.
Tymczasem próbuje wyrównać straty organizujšc turystykę krajowš. Przede wszystkim stara się jš spopularyzować wród ludzi pracy. Ta nie znana ubogim robotnikom przyjemnoć winna się jednoczenie przyczynić do poszerzenia rynku wewnętrznego. Ale dotšd jeszcze niewiele zdołano zdziałać takie niedopatrzenie jak to tutaj byłoby więc drobiazgiem bez znaczenia, gdyby jednoczenie nie wiadczyło o braku wiadomoci rewolucyjnej: jeżeli na każdej plaży nie zrobimy wszystkiego, co należy dla ludzi zrobić, ludzie wywnioskujš z tego, że nie za bardzo życzymy sobie ich przyjcia, i nie przyjdš. A jeżeli kto nie robi wszystkiego, co może zrobić, i więcej niż może, to twierdzę, że wtedy dzieje się tak, jakby w ogóle nic nie robił.
Zakończył tę reprymendę burkliwym zdaniem, które zanotowałem:
- Powiedzcie waszemu kierownikowi, że jeżelli nie będzie się zajmować swoimi sprawami, to będzie miał sprawę ze mnš.
Już poprzednio, w zwišzku z reformš rolnš, uwiadomiłem sobie siłę tej myli ujmujšcej sprawy w ich całokształcie. Teraz, gdy zobaczyłem, jak na tej pustej plaży grzebał z przejęciem w popsutej lodówce, zrozumiałem, że jest także człowiekiem najdrobniejszych szczegółów. Czy też raczej, że w każdej okolicznoci wišże w jedno szczegół i całoć.
Nowe auto zatrzymało się za naszym: nareszcie dołšczyli tłumacz i reporter.
Castro odzyskał dobry humor jak dotšd, bez skutku. Nie może się jednak wyrzec goci zjeżdżajšcych tu zimš i wiosnš.
Tymczasem próbuje wyrównać straty organizujšc turystykę krajowš. Przede wszystkim stara się jš spopularyzować wród ludzi pracy. Ta nie znana ubogim robotnikom przyjemnoć winna się jednoczenie przyczynić do poszerzenia rynku wewnętrznego. Ale dotšd jeszcze niewiele zdołano zdziałać sprawiło to pierwsze spotkanie z chłopami.
Wjechalimy na bocznš drogę. Po lewej, już na pewnej wysokoci, widać było barierę na cóż mi, mówiłem sobie, te jakie plaże? Czego innego oczekuję od Fidela Castro.
Okazało się, że jest to jego podróż inspekcyjna, i powinienem był o tym wiedzieć. Przed 1957 rokiem jedno z głównych ródeł dochodów stanowiła dla wyspy turystyka zagraniczna, zwłaszcza porš zimowš. Ustała z wojnš. Kuba straciła miliony dolarów. Rewolucyjny rzšd dużo zrobił, by jš ożywić takie niedopatrzenie jak to tutaj byłoby więc drobiazgiem bez znaczenia, gdyby jednoczenie nie wiadczyło o braku wiadomoci rewolucyjnej: jeżeli na każdej plaży nie zrobimy wszystkiego, co należy dla ludzi zrobić, ludzie wywnioskujš z tego, że nie za bardzo życzymy sobie ich przyjcia, i nie przyjdš. A jeżeli kto nie robi wszystkiego, co może zrobić, i więcej niż może, to twierdzę, że wtedy dzieje się tak, jakby w ogóle nic nie robił.
Zakończył tę reprymendę burkliwym zdaniem, które zanotowałem:
- Powiedzcie waszemu kierownikowi, że jeżelli nie będzie się zajmować swoimi sprawami, to będzie miał sprawę ze mnš.
Już poprzednio, w zwišzku z reformš rolnš, uwiadomiłem sobie siłę tej myli ujmujšcej sprawy w ich całokształcie. Teraz, gdy zobaczyłem, jak na tej pustej plaży grzebał z przejęciem w popsutej lodówce, zrozumiałem, że jest także człowiekiem najdrobniejszych szczegółów. Czy też raczej, że w każdej okolicznoci wišże w jedno szczegół i całoć.
Nowe auto zatrzymało się za naszym: nareszcie dołšczyli tłumacz i reporter.
Castro odzyskał dobry humor nie dlatego jednak, że angielski został zastšpiony hiszpańskim jedna kobieta przy kabinach, druga przy bufecie kiosku z napojami i mężczyzna wyglšdajšcy na nadzorcę. Wszyscy nas zapewniali z niezachwianš wiarš, że jeszcze dzi zjawiš się tu robotnicy, że tylko ich patrzeć.
- Dużo ich będzie?
- Przyjdš poniektórzy.
Castro nieco spochmurniał. Wszystko chciał teraz obejrzeć, do ręczników włšcznie. I wszystko nam pokazywał, ale był to włanie jego sposób oglšdania. W końcu zaprosił nas na lemoniadę.
Ledwo zamoczył w niej wargi, odstawił szklankę i powiedział dononie: "ciepła". Nie dodawszy ani słowa, stał z na wpół otwartymi ustami. Był posępny jak dotšd, bez skutku. Nie może się jednak wyrzec goci zjeżdżajšcych tu zimš i wiosnš.
Tymczasem próbuje wyrównać straty organizujšc turystykę krajowš. Przede wszystkim stara się jš spopularyzować wród ludzi pracy. Ta nie znana ubogim robotnikom przyjemnoć winna się jednoczenie przyczynić do poszerzenia rynku wewnętrznego. Ale dotšd jeszcze niewiele zdołano zdziałać takie niedopatrzenie jak to tutaj byłoby więc drobiazgiem bez znaczenia, gdyby jednoczenie nie wiadczyło o braku wiadomoci rewolucyjnej: jeżeli na każdej plaży nie zrobimy wszystkiego, co należy dla ludzi zrobić, ludzie wywnioskujš z tego, że nie za bardzo życzymy sobie ich przyjcia, i nie przyjdš. A jeżeli kto nie robi wszystkiego, co może zrobić, i więcej niż może, to twierdzę, że wtedy dzieje się tak, jakby w ogóle nic nie robił.
Zakończył tę reprymendę burkliwym zdaniem, które zanotowałem:
- Powiedzcie waszemu kierownikowi, że jeżelli nie będzie się zajmować swoimi sprawami, to będzie miał sprawę ze mnš.
Już poprzednio, w zwišzku z reformš rolnš, uwiadomiłem sobie siłę tej myli ujmujšcej sprawy w ich całokształcie. Teraz, gdy zobaczyłem, jak na tej pustej plaży grzebał z przejęciem w popsutej lodówce, zrozumiałem, że jest także człowiekiem najdrobniejszych szczegółów. Czy też raczej, że w każdej okolicznoci wišże w jedno szczegół i całoć.
Nowe auto zatrzymało się za naszym: nareszcie dołšczyli tłumacz i reporter.
Castro odzyskał dobry humor znalazłem się w gromadzie wysokich, smukłych chłopów zasłonili mi go. Nagłe usłyszałem gromki - besztajšcy i zawiedziony - głos:
- No gdzie ta wie? Gdzie ta wie?
Zbici z tropu chłopi odsunęli się. Wszyscy patrzyli na niego dalej zachowywały się z całš bezporedniociš, jakby przewiadczone, że ta pretensja nie może odnosić się do nich.
- To nie ma lodówki? - spytał Castro.
- Jest mało brakowało, żeby zaczšł go rozbierać.
Kiedy się wreszcie zwrócił do kobiety, jego słowa brzmiały surowo, ale wyranie było widać, że ta cała surowoć nie jest skierowana pod jej adresem.
- Każdemu może się zdarzyć - mówił - że gdyy ma pragnienie, akurat nie będzie innego napoju jak tylko ciepły albo i w ogóle żadnego mielicie rację... - Castro zawahał się. - Dajcie mi kawałek kija - powiedział.
Przyniesiono mu gałš. Usiłował narysować niš plan na kurzu pokrywajšcym ziemię. Odrzucił gałš.
- Dajcie papieru i węgla.
Kto pobiegł, przyniósł arkusz papieru do pakowania i kawałek węgla drzewnego.
- W porzšdku. No więc tak...
Klapnšł na ziemię, wycišgnšł się na brzuchu, wsparł na łokciu lewej ręki i prawš zaczšł rysować. Wyjaniajšc, o co mu chodzi, zapełniał powierzchnię papieru grubymi węglowymi krechami. Pochyliłem się razem z innymi słomiane kapelusze i ciemne głowy pochyliły się nad Fidelem. Długa debata: spółdzielnia prosi Fidela, żeby jš odwiedził, Fidel powtarza, że musi jechać dalej.
Powiedziano mu wreszcie, że spółdzielnia może się poszczycić nie lada osišgnięciem: chociaż jeszcze nie otrzymała od I.N.R.A. planu budowy wsi, wzięła się na ambit i przed czasem rozpoczęła robotę z pomocš robotników przyjeżdżajšcych z miasta, buduje swojš wie już od miesišca z górš, w każdš niedzielę, tak że za miesišc wszystko będzie gotowe.
- Chod, Fidel, chod! Chod zobaczyć, co rrobimy!
Castro stał już obok nich: miał brwi zmarszczone, jakby bardziej powodowała nim nieufnoć niż podziw. Wielkimi krokami ruszył na drugš stronę drogi, pchnšł barierę, my za nim, depcšc mu po piętach w tym samym momencie jeden z mężczyzn skoczył na maskę samochodu: więc zahamować albo wypadek. Auto stanęło nieszczęnicy, przecież to wy macie w nich mieszkać.
- Znaczy się - urażonym głosem odezwał się młody chłop - le, żemy się wczenie wzięli do roboty? Nie mielimy racji? A sam mówiłe, żeby nie tracić czasu, żeby prędzej, a teraz...
- Nie auto zwolniło mielicie rację... - Castro zawahał się. - Dajcie mi kawałek kija - powiedział.
Przyniesiono mu gałš. Usiłował narysować niš plan na kurzu pokrywajšcym ziemię. Odrzucił gałš.
- Dajcie papieru i węgla.
Kto pobiegł, przyniósł arkusz papieru do pakowania i kawałek węgla drzewnego.
- W porzšdku. No więc tak...
Klapnšł na ziemię, wycišgnšł się na brzuchu, wsparł na łokciu lewej ręki i prawš zaczšł rysować. Wyjaniajšc, o co mu chodzi, zapełniał powierzchnię papieru grubymi węglowymi krechami. Pochyliłem się razem z innymi nieszczęnicy, przecież to wy macie w nich mieszkać.
- Znaczy się - urażonym głosem odezwał się młody chłop - le, żemy się wczenie wzięli do roboty? Nie mielimy racji? A sam mówiłe, żeby nie tracić czasu, żeby prędzej, a teraz...
- Nie poczuli, krótko mówišc, że temu olbrzymowi, który tu leżał na pokrytej kurzem ziemi, zależy na nich. Ze sš mu drodzy.
nie reprodukował planu ustalonego przez I.N.R.A. spółdzielnia za daleko już odeszła od tego planu, by mogła teraz wrócić: musiałaby postawić krzyżyk na wszystkim, co dotšd zrobiła. Fidel próbował - z tym samym przejęciem, jakie widziałem u niego w każdej okolicznoci - przystosować oficjalny plan do tutejszej sytuacji i dać chłopom taki model wsi nadajšcej się do zamieszkania, który by jednoczenie jak najmniej odbiegał od tego, co już zrobiono. Podniósł wreszcie głowę i wręczył im szkic. - Jasne?
Przyglšdałem się im z ciekawociš zrozumiałem spółdzielnia za daleko już odeszła od tego planu, by mogła teraz wrócić: musiałaby postawić krzyżyk na wszystkim, co dotšd zrobiła. Fidel próbował - z tym samym przejęciem, jakie widziałem u niego w każdej okolicznoci - przystosować oficjalny plan do tutejszej sytuacji i dać chłopom taki model wsi nadajšcej się do zamieszkania, który by jednoczenie jak najmniej odbiegał od tego, co już zrobiono. Podniósł wreszcie głowę i wręczył im szkic. - Jasne?
Przyglšdałem się im z ciekawociš nie reprodukował planu ustalonego przez I.N.R.A. .
Dwóch zalet wymaga się od jego goci przybywajšcych tu z kontynentu: fortuny i dobrego smaku. Często spotykam w hallu rosłych Yankees (tak się jeszcze nazywa ich na Kubie, chyba żeby się mówiło Americano) Moje całe paryskie mieszkanie mogłoby się zmiecić w pokoju dla milionerów, który zajmuję. ze zbytkownym szczękaniem zębami patrzę na spotniałych przechodniów. Strzeżonym przed ludmi, nie przed rolinnociš. Vedado było strzeżonym terenem polowań. Strzeżonym przed ludmi, nie przed rolinnociš. Strzeżonym przed ludmi, nie przed rolinnociš. Owszem, mnie osobicie drapacze chmur się podobajš Lecz wszędzie ich pełno \"Nacional\", oczywicie, nie jest znów taki stary, ale wyłonił się z ziemi przed upadkiem, przed rezygnacjš. \"Jeszcze jedno, kto powie więcej?\" Przy pięćdziesięciu piętrach jest się wprawdzie drapaczem chmur, lecz kieszonkowym Wycig pięter. O rewolucji, rzecz jasna, opowiadano mi dzień w dzień zaglšdalimy wszędzie Przeciw Stanom Zjednoczonym sięga dzi do korzeni narodu i wskrzesza zmarłych kolonizatorów. Więc bšd co bšd przeciwstawianie jednej formy luksusu innej jego formie. zaglšdalimy wszędzie wszędzie zachłyst neonów zachwalajšcych produkty made in USA. uważałem, że nic się nie zmieniło. By ożywić ten mały wszechwiat, dodał do niego prawdziwe lwy w klatkach. Nocnych lokali jest więcej niż kiedykolwiek. Roi się od nich wokół Prado Kiedy tam byłem, przy wszystkich stolikach mówiono po angielsku. póniej już ich nie ruszano. W \"Tropicana\" - największym dansingu wiata - tłumy przy zielonych stolikach. Z całej wyspy zobaczy tyilko miasto o wspaniałych bulwarach, gdzie się sprzedaje w jak najbardziej nowoczesnych magazynach artykuły najwyższej jakoci. Istniejš kasyna i sale gier we wszystkich hotelach Ale loteria państwowa istnieje. do dzi rano nie wiedziałem, co za chorobę ono oznacza. Doznałem uczucia, że moje dotychczasowe wyobrażenia biorš w łeb: ujrzałem nagle, że chcšc odkryć prawdę o tej wyspie, trzeba zaczšć od drugiego końca. Ale już przed kilkoma dniami zrozumiałem swojš wielkš omyłkę. to tylko okolicznoć obcišżajšca widziałem, jak na ziemi ukazujš się wietliste łuny, ale mówiłem sobie: \"To błyszczy obce złoto\". widziałem, jak na ziemi ukazujš się wietliste łuny, ale mówiłem sobie: \"To błyszczy obce złoto\". Te bogactwa nie były kubańskie. Te bogactwa nie były kubańskie. Otóż spoistoć narodu zależy od stopnia łšcznoci istniejšcej między jego obywatelami. Przyjrzałem się im lepiej i wreszcie dojrzałem na nich pierwszy lad pazura Rewolucji Panujš nad wyspš wycieńczonš krwotokiem dewiz. Panujš nad wyspš wycieńczonš krwotokiem dewiz. Posiadanie auta w Europie idzie w parze z komfortem mieszkaniowym, z zamożnociš. w Chicago, w Milwaukee ich bliniaki leżały na cmentarzach samochodów. - Tacy sš bogaci? Za czyje pienišdze? Kubańczyków. Ale Kuba przez długi czas pozostawała pod wpływem Stanów Zjednoczonych: amerykańskie drobnomieszczaństwo i najlepiej płatni robotnicy majš, na kontynencie, rodki na zakupienie auta. - Nie to - odpowiedział. - Nie to - odpowiedział. - Nikt im nie proponował, żeby go stworzyć??. Taki u nas zwyczaj, że wszystko w budownictwo. W co mieliby według pana inwestować, jeżeli przemysł kubański nie istniał?. woleli złudnš stałoć czynszów od przygody przemysłowej. Na Kubie bogactwem jest ziemia Mam wrażenie, że teraz widzę na przestrzał te wielkie gmachy, te współczesne pałace, i odkrywam ich pochodzenie w złych nawyczkach kraju niedorozwiniętego gospodarczo. nie mogšc na nich siać, pokryli je budowlami .
Co im tak strasznie dolega? Miliony czy wrażliwoć?. Co o nim powiedzieć? Jedwabie, parawany, kwiaty na haftach i w wazonach, dwa dwuosobowe łóżka dla mnie jednego, wszelki komfort. Do samego końca dociskam urzšdzenie klimatyzacyjne, żeby się narozkoszować zimnym powietrzem bogaczy. Moje całe paryskie mieszkanie mogłoby się zmiecić w pokoju dla milionerów, który zajmuję. Często spotykam w hallu rosłych Yankees (tak się jeszcze nazywa ich na Kubie, chyba żeby się mówiło Americano) Co o nim powiedzieć? Jedwabie, parawany, kwiaty na haftach i w wazonach, dwa dwuosobowe łóżka dla mnie jednego, wszelki komfort. Rozparcelowano jš, chwasty nagle znikły w 1952 roku. Nie musiałem długo dociekać, jakie przyczyny dajš hotelowi \"Nacional\" jego jeszcze nie kwestionowanš dotšd przewagę. Strzeżonym przed ludmi, nie przed rolinnociš. te z Vedado sš ładne, gdy je oglšdać z osobna. Więc wycišgajš szyje, żeby przez ramię sšsiada dojrzeć morze. A jeszcze i to: rewolucja tworzy własnš architekturę, która będzie piękna Przeciw Stanom Zjednoczonym sięga dzi do korzeni narodu i wskrzesza zmarłych kolonizatorów. Tymczasem szukałem jej po ulicach stolicy. Tymczasem zwalcza amerykańskoć przeciwstawiajšc jej swojš przeszłoć kolonialnš. Ale - mówiłem sobie - przecież narodowe aspiracje Kuby nie mogły się ograniczyć tylko do tego. \"Nacional\", oczywicie, nie jest znów taki stary, ale wyłonił się z ziemi przed upadkiem, przed rezygnacjš. Każdy wieczór spuszcza na miasto rwšcy strumień elektrycznego wiatła jada się w nich rzeczywicie niele, ale rachunki nie wynoszš nigdy mniej niż trzy tysišce franków na głowę, a często sięgajš powyżej pięciu tysięcy. uważałem, że nic się nie zmieniło. Te wielkie i ozdobne karoce defilujš z szybkociš człowieka idšcego pieszo lub stajš w ogonku za ręcznym wózkiem. Nocnych lokali jest więcej niż kiedykolwiek. Więc gry hazardowe na Kubie? Jeszcze dotšd uprawia się gry hazardowe? Jeden z naszych towarzyszy odpowiedział krótko:. rozmigotane i nęcšce nazwy wżerajš się w oczy przechodniów. póniej już ich nie ruszano. nad ich wejciami odzyskuje swoje prawa elektrycznoć Otóż nic podobnego Niebo dzi rano bezchmurne, siedzę przy swoim stole, widzę przez okna tłum podniebnych graniastosłupów i czuję się wyleczony z tej złoliwej choroby, przez którš omal bym nie dostrzegł prawdy o Kubie. Ale już przed kilkoma dniami zrozumiałem swojš wielkš omyłkę. Z całej wyspy zobaczy tyilko miasto o wspaniałych bulwarach, gdzie się sprzedaje w jak najbardziej nowoczesnych magazynach artykuły najwyższej jakoci. to tylko okolicznoć obcišżajšca Ale już przed kilkoma dniami zrozumiałem swojš wielkš omyłkę. Produkcję i dystrybucję energii elektrycznej dla całej wyspy zapewnia towarzystwo amerykańskie. widziałem, jak na ziemi ukazujš się wietliste łuny, ale mówiłem sobie: \"To błyszczy obce złoto\". Ognie rosły, klejnoty pęczniały, stawały się olniewajšcymi owocami, darł się dywan nocy Monopole Stanów Zjednoczonych wprowadzajš na Kubę państwo do państwa. Kiedy więc Kubańczycy telefonujš do siebie, ich rozmowa odbywa się koniec końców za życzliwym przyzwoleniem Stanów Zjednoczonych. Panujš nad wyspš wycieńczonš krwotokiem dewiz. o, były, oczywicie, wypieszczone: ich nikle i miedzie lniły. Panujš nad wyspš wycieńczonš krwotokiem dewiz. Najczęciej kupujš je klasy rednie. Po dziesięciu czy dwudziestu naprawach pozwolš zatrzymać na wyspie dziesięć, dwadziecia razy więcej milionów, niż kosztowały. Przynajmniej na tym odcinku krwotok został zahamowany. Najczęciej kupujš je klasy rednie. Kubańczycy naladowali Jankesów nie majšc ich rodków. - Nie to - odpowiedział. Pewnego wieczoru zaczšłem pytać - Franqui, dyrektora dziennika \"Rewolucja\", o tę goršczkę, która w 1952 roku opanowała Vedado. to ona daje kilku rodzinom miliardy i niemalże szlachectwo. Na Kubie bogactwem jest ziemia Mieszczanie, zapatrzeni w pozornš nieruchomoć ziemi, wyobrazili sobie, że włanie ten bezruch zapewnia trwałoć dochodów z posiadania gruntu. W braku ziemi uprawnej, nabywali inne tereny nie mogšc na nich siać, pokryli je budowlami W braku ziemi uprawnej, nabywali inne tereny Na Kubie run \"skyscrapersów\" miał tylko jeden sens: obnażył upartš niechęć oszczędzajšcego mieszczanina do industrializacji kraju. .
sš eleganccy i wysportowani Co im tak strasznie dolega? Miliony czy wrażliwoć?. Mieszkamy w jednej z najelegantszych dzielnic. Co im tak strasznie dolega? Miliony czy wrażliwoć?. Często spotykam w hallu rosłych Yankees (tak się jeszcze nazywa ich na Kubie, chyba żeby się mówiło Americano) Moje całe paryskie mieszkanie mogłoby się zmiecić w pokoju dla milionerów, który zajmuję. Vedado było strzeżonym terenem polowań. Nie musiałem długo dociekać, jakie przyczyny dajš hotelowi \"Nacional\" jego jeszcze nie kwestionowanš dotšd przewagę. Więc wycišgajš szyje, żeby przez ramię sšsiada dojrzeć morze. oto jego tytuł do szlachectwa. Szeć pięter - i ani o jedno więcej Znaczna ich częć to hotele: \"Habana Hilton\", \"Capri\" i dwadziecia innych. Więc wycišgajš szyje, żeby przez ramię sšsiada dojrzeć morze. O rewolucji, rzecz jasna, opowiadano mi dzień w dzień zaglšdalimy wszędzie Całymi godzinami chodziłem z Simone de Beauvoir Ale - mówiłem sobie - przecież narodowe aspiracje Kuby nie mogły się ograniczyć tylko do tego. Iloć aut podwoiła się, potroiła. A przecież wiedzielimy, że rzšd obłożył podatkami import towarów luksusowych. Chevrolet, chrysler, buick, de soto: wozy wszelkich marek. Kiedy tam byłem, przy wszystkich stolikach mówiono po angielsku. Istnieje legion luksusowych restauracji Istnieje legion luksusowych restauracji Kiedy tam byłem, przy wszystkich stolikach mówiono po angielsku. póniej już ich nie ruszano. Retinosis pigmentaria - to pojęcie nie z mojego słownika póniej już ich nie ruszano. do dzi rano nie wiedziałem, co za chorobę ono oznacza. Znalazłem je czytajšc przemówienie, które kubański minister Oscar Pinos Santos wygłosił pierwszego lipca 1959 r. Wszyscy ci, którzy stšd odjeżdżajš z optymistycznš wizjš Kuby, to ciężko chorzy: widzš to, co na wprost, nigdy nic nie dojrzš kštem oka. jeżeli turysta uległ mistyfikacji i odjeżdża zadowolony, jest kalekš. Doznałem uczucia, że moje dotychczasowe wyobrażenia biorš w łeb: ujrzałem nagle, że chcšc odkryć prawdę o tej wyspie, trzeba zaczšć od drugiego końca. Samolot pikował już nosem w mrowie klejnotów, między diamenty, rubiny, turkusy. I naraz przypomniała mi się jedna z ostatnich rozmów. Otóż spoistoć narodu zależy od stopnia łšcznoci istniejšcej między jego obywatelami. Otóż spoistoć narodu zależy od stopnia łšcznoci istniejšcej między jego obywatelami. Przyjrzałem się im lepiej i wreszcie dojrzałem na nich pierwszy lad pazura Rewolucji Za każdym dzwonkiem telefonu, za każdym błyskiem neonu jaka czšstka dolara opuszcza wyspę i, wraz z innymi, które już na niš czekajš w Stanach Zjednoczonych, znów się tam zrasta w cały dolar. Przyjrzałem się im lepiej i wreszcie dojrzałem na nich pierwszy lad pazura Rewolucji o, były, oczywicie, wypieszczone: ich nikle i miedzie lniły. Kuba wypadła z kursu Nauczyłem się także patrzeć inaczej na Vedado i jego drapacze chmur. Przynajmniej na tym odcinku krwotok został zahamowany. Posiadanie auta w Europie idzie w parze z komfortem mieszkaniowym, z zamożnociš. Kubańczycy przystawali na to, żeby w swoich własnych czterech cianach przymierać, ale za to móc się pokazać publicznie przy kierownicy chryslera. Któż to tam budował? Kubańczycy. nierozważny fabrykant musiał więc w końcu zrozumieć. Mam wrażenie, że teraz widzę na przestrzał te wielkie gmachy, te współczesne pałace, i odkrywam ich pochodzenie w złych nawyczkach kraju niedorozwiniętego gospodarczo. nie mogšc na nich siać, pokryli je budowlami nierozważny fabrykant musiał więc w końcu zrozumieć. Mieszczanie, zapatrzeni w pozornš nieruchomoć ziemi, wyobrazili sobie, że włanie ten bezruch zapewnia trwałoć dochodów z posiadania gruntu. droga jest pewna, bo trwa się w miejscu. Na Kubie run \"skyscrapersów\" miał tylko jeden sens: obnażył upartš niechęć oszczędzajšcego mieszczanina do industrializacji kraju. .
Dwóch zalet wymaga się od jego goci przybywajšcych tu z kontynentu: fortuny i dobrego smaku. To miasto, nieskomplikowane w 1949 roku, zbiło mnie z tropu. ze zdziwieniem patrzę na ich zwarzone twarze. ze zdziwieniem patrzę na ich zwarzone twarze. ze zdziwieniem patrzę na ich zwarzone twarze. Rozparcelowano jš, chwasty nagle znikły w 1952 roku. Co o nim powiedzieć? Jedwabie, parawany, kwiaty na haftach i w wazonach, dwa dwuosobowe łóżka dla mnie jednego, wszelki komfort. te z Vedado sš ładne, gdy je oglšdać z osobna. Lecz wszędzie ich pełno te z Vedado sš ładne, gdy je oglšdać z osobna. Kiedy wzrok próbuje je połšczyć, wymykajš się: nie ma jednoci, każdy sobie. \"Jeszcze jedno, kto powie więcej?\" Przy pięćdziesięciu piętrach jest się wprawdzie drapaczem chmur, lecz kieszonkowym Wycig pięter. Przeciw Stanom Zjednoczonym sięga dzi do korzeni narodu i wskrzesza zmarłych kolonizatorów. oto jego tytuł do szlachectwa. Drapacze chmur z Vedado to wiadkowie jej degradacji: zrodziły się wraz z dyktaturš. Przeciw żarłocznej metropolii, jakš była Hiszpania, Kuba powoływała się niegdy na niepodległoć, na wolnoć Stanów Zjednoczonych. uważałem, że nic się nie zmieniło. należało jš jednak zobaczyć w działaniu, zastanowić się nad programem. niebo jest malowane różowociš, amarantem uważałem, że nic się nie zmieniło. jada się w nich rzeczywicie niele, ale rachunki nie wynoszš nigdy mniej niż trzy tysišce franków na głowę, a często sięgajš powyżej pięciu tysięcy. Roi się od nich wokół Prado By ożywić ten mały wszechwiat, dodał do niego prawdziwe lwy w klatkach. Istniejš kasyna i sale gier we wszystkich hotelach Ale loteria państwowa istnieje. Automaty do gier zostały zlikwidowane - Uprawia się. Jakże mógłby uwierzyć w naszš. póniej już ich nie ruszano. póniej już ich nie ruszano. Ale już przed kilkoma dniami zrozumiałem swojš wielkš omyłkę. Jakże mógłby uwierzyć w naszš. I naraz przypomniała mi się jedna z ostatnich rozmów. Te bogactwa nie były kubańskie. Pilot poprosił mnie do swojej kabiny: lšdowalimy. Było to nocš: wracałem samolotem z podróży w głšb wyspy. Telefony na Kubie również należš do amerykańskiego towarzystwa, które zainwestowało w ten interes nadmiar swoich kapitałów. Produkcję i dystrybucję energii elektrycznej dla całej wyspy zapewnia towarzystwo amerykańskie. Za każdym dzwonkiem telefonu, za każdym błyskiem neonu jaka czšstka dolara opuszcza wyspę i, wraz z innymi, które już na niš czekajš w Stanach Zjednoczonych, znów się tam zrasta w cały dolar. Za każdym dzwonkiem telefonu, za każdym błyskiem neonu jaka czšstka dolara opuszcza wyspę i, wraz z innymi, które już na niš czekajš w Stanach Zjednoczonych, znów się tam zrasta w cały dolar. w Chicago, w Milwaukee ich bliniaki leżały na cmentarzach samochodów. Tylko że były to wozy już nie najpierwszej młodoci: najnowsze liczyły sobie czternacie, może osiemnacie miesięcy Najczęciej kupujš je klasy rednie. Ale Kuba przez długi czas pozostawała pod wpływem Stanów Zjednoczonych: amerykańskie drobnomieszczaństwo i najlepiej płatni robotnicy majš, na kontynencie, rodki na zakupienie auta. Najczęciej kupujš je klasy rednie. Przynajmniej na tym odcinku krwotok został zahamowany. Kubańczycy przystawali na to, żeby w swoich własnych czterech cianach przymierać, ale za to móc się pokazać publicznie przy kierownicy chryslera. Zresztš i tak nie sprzedałby nawet najmniejszej akcji. W co mieliby według pana inwestować, jeżeli przemysł kubański nie istniał?. - Czasem awanturnicy, spryciarze, którzy w ten sposób chcieli ubić własny interes. woleli złudnš stałoć czynszów od przygody przemysłowej. to ona daje kilku rodzinom miliardy i niemalże szlachectwo. woleli złudnš stałoć czynszów od przygody przemysłowej. Maszyny się obracajš, maszyny się zmieniajš i zmienia się także maszyny - wszystko w ruchu: dokšd nas to zawiedzie?. .